GARBUS - długa, niezwykła podróż małego Volkswagena

Nietuzinkowa historia samochodu wszechczasów, kultowego Garbusa. Premiera - 18 kwietnia, a już dziś możesz przeczytać jej fragment.

Niejedna hollywoodzka gwiazda mogłaby pozazdrościć mu spektakularnej biografii. Przyszedł na  świat w hitlerowskich Niemczech. Jego ojcem był geniusz motoryzacji, Ferdynand Porsche, a ojcem chrzestnym sam Führer. W światowej karierze przeszkodziła mu wojna. Triumfalny powrót w latach 60. zawdzięcza nowojorskim Mad Menom, którzy dzięki genialnemu chwytowi reklamowemu zapewnili mu nieśmiertelność. Swoje trzydzieste pierwsze urodziny obchodził pośród dzieci kwiatów na festiwalu Woodstock. Mały Volkswagen Garbus zawsze był czymś więcej niż tylko samochodem. Jego fenomen w niezwykły sposób wpisał się w burzliwą historię minionego stulecia. Nim zyskał status legendy, przebył długą drogę pełną zaskakujących paradoksów. 

„Garbus” to błyskotliwie opowiedziana historia ludzi, których wyobraźnia wyprzedziła epokę i przesądziła o sukcesie niepozornego, ale do dzisiaj kultowego samochodu. To oni udowodnili, że małe rzeczywiście jest piękne. 

Fragment książki

 

W 1949 roku statek MS Westerdam z kilkuset pasażerami na pokładzie wyruszył z Europy w kierunku wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Głęboko w ładowni spod ciemnej plandeki wyglądały dwa szerokie, okrągłe reflektory, a dalej za nimi kryły się łagodne linie pojazdu, który wkrótce miał się stać najbardziej rozpoznawalnym samochodem świata. Kontestatorzy, buntownicy, wichrzyciele, politycy, biznesmeni, przedstawiciele światowych elit i korporacji – losy ich wszystkich miały się spleść z jego historią. Przed końcem lat sześćdziesiątych dokona on tego, czego wcześniej nie udało się osiągnąć żadnemu innemu samochodowi: zniweluje podziały wiekowe, klasowe, a także przekroczy granice państw i stanie się międzynarodowym symbolem. Amerykanie nazwą go Beetle, czyli Chrabąszcz. W innych krajach będzie znany jako Pchła,  Żółw, Vocho,Foxi, Buba, Fusca, Poncho, Mysz oraz Garbus. W kolejnych latach samochód został otoczony szczególnym kultem. Powstawały jego kolejne fankluby, wystąpił w fi lmach Woody’ego Allena i Stanleya Kubricka, Disney nadał mu uroczy przydomek „Kochanego Chrabąszcza” i jeździł nim nawet – choć tylko przez chwilę – sam James Bond. Przez kolejne dziesięciolecia miasta akademickie i kampusy zapełniły się garbusami, a równie chętnie jak studenci kupowała je kadra profesorska. Biały garbus pojawił się na okładce Abbey Road Beatlesów i dokładnie taki sam parkował na podjeździe przed domem Johna Lennona. Kalifornijskie plaże zaroiły się  od garbusów z przywiązanymi do dachów deskami surfi ngowymi. Powstała nawet dziecięca gra: kto pierwszy zauważy na drodze garbusa, wykrzykuje jego kolor i uderza najbliżej stojącego kolegę pięścią w ramię. Ten model Volkswagena był tak wszechobecny, że Andy Warhol wykorzystał jego wizerunek w swojej słynnej  serii obrazów, na których portretował takie postaci jak Elvis Presley i Marilyn Monroe. 

 

Pierwszy model Volkswagena do dzisiaj pozostaje najdłużej produkowanym i najlepiej sprzedającym się modelem samochodu w dziejach motoryzacji oraz jedynym, którego produkcja została wznowiona w wyniku społecznego zapotrzebowania... i to dwukrotnie. Określany niekiedy jako najsympatyczniejszy samochód, Garbus był otaczany taką troską i uczuciem jak chyba żaden inny pojazd. Ale w ten chłodny zimowy dzień 1949 roku, kiedy znajdował się pod pokładem MS Westerdam, nic jeszcze tego nie zapowiadało.  W tamtych czasach niewiele osób wierzyło, że posiada on jakikolwiek potencjał. Lądując po raz pierwszy na amerykańskim wybrzeżu, Garbus miał więcej wspólnego z milionami imigrantów przypływającymi na podobnych statkach, z ludźmi, którzy przeżyli wojnę, a teraz szukali tu schronienia z nadzieją na rozpoczęcie nowego życia i pragnęli się przekonać, czy amerykański sen może się ziścić. 

 

To była długa droga. Po prawie dwóch dekadach działalności Volkswagenowi z trudem udało się przetrwać. Podczas drugiej wojny  światowej zarówno same Niemcy, jak i fabryki koncernu zostały niemal w całości zniszczone. Wprzęgnięty w odrażającą nazistowską machinę propagandową samochód stał się symbolem znienawidzonej partii. Do 1949 roku jeden z ludzi odpowiedzialnych za jego produkcję popełnił samobójstwo, zaś inny został uprowadzony i trafi ł do więzienia, gdzie spędził resztę życia, rozpamiętując to, że nie zdołał zrealizować swego życiowego marzenia. Rzecz jasna, kiedy Garbus został po raz pierwszy wyładowany w nowojorskich dokach, nie spotkał się z ciepłym przyjęciem. Nie tylko  z powodu mrocznej wojennej przeszłości, która na nim ciążyła, ale także ze względu na bezsprzeczny fakt,  że mały, zaokrąglony samochodzik po prostu tu nie pasował. Ameryka otrząsnęła się ze skutków długiego kryzysu oraz wyczerpującej wojny, nastawał wreszcie czas niespotykanego dotąd dobrobytu i kraj znajdował się na progu ogromnego motoryzacyjnego boomu. Lata pięćdziesiąte w Stanach Zjednoczonych będą charakteryzować się szerokimi, eleganckimi samochodami – im większe, tym lepsze –  z fantazyjnymi płetwami z tyłu, dodatkowymi udogodnieniami i mnóstwem chromu.  W przeciwieństwie do nich Volkswagen miał osobliwy kształt, a przy tym wyglądał szalenie prosto. Uważano,  że jest  śmieszny, niezgrabny i dziwaczny. A jednak w tymże samym Nowym Jorku znajdowali się ludzie – niepasujący do ówczesnej Ameryki w równym stopniu co sam Garbus – którzy czuli nowy rodzaj energii, którzy mieli odwagę przeciwstawić się powszechnie panującym opiniom i pomyśleć inaczej. Podobna zmiana dokonywała się  w Niemczech próbujących uporać się ze swoją ponurą przeszłością. Po obydwu stronach Atlantyku wyczuwało się pragnienie rozwoju, potrzebę indywidualnej wolności oraz ekonomicznej odpowiedzialności, ukrócenia ekstrawaganckich luksusów i położenia nacisku na sens i prawdę. Choć miało minąć jeszcze trochę czasu, nim te poglądy dojrzeją, było jasne,  że nadchodzi rewolucja, zaś Garbus znajdzie się na jej czele. Po tylu latach nieustannych trudności i kolejnych porażek samochód trafi wreszcie we właściwe miejsce  o właściwym czasie, łącząc się ze znacznie potężniejszym prądem modernizowania się państw i rozwoju rynków, który natchnie ludzi na całym świecie radością i entuzjazmem Właściciele garbusów mawiają,  że to samochód znalazł ich, a nie oni jego. Do pewnego stopnia tak było również z tą książką. Moje pierwsze prawdziwe spotkanie z oryginalnym garbusem miało miejsce tuż po tym, jak skończyłam studia  i przeprowadziłam się do Niemiec. Pewnego razu wracałam do Berlina ze stażu artystycznego, jaki odbywałam na wsi. Siedziałam znużona i senna na tylnym siedzeniu SUV-a, aż nagle z otępienia wyrwał mnie niezwykły widok. Jechaliśmy przez pusty krajobraz, zapadał już zmierzch, kiedy niespodziewanie naszym oczom ukazała się jasna iluminacja strzelistych szklanych budowli oraz dymiących kominów fabrycznych. Byłam oszołomiona tym kosmicznym miastem, które wyrosło nieoczekiwanie pośrodku posępnej, opustoszałej okolicy. Jedna z moich niemieckich przyjaciółek zauważyła, jakie wrażenie  na mnie wywarło. 

 

– To Wolfsburg – powiedziała. – Czyż nie wygląda dziwnie? 

 

A potem wyjaśniła mi, że miasto zostało zbudowane przez nazistów na potrzeby produkcji ulubionego samochodu Adolfa Hitlera. 

 

– Jakiego samochodu? – spytałam. 

 

– Nie słyszałaś o tym? – zdziwiła się znajoma. – Myślałam, że wszyscy w Ameryce znają Garbusa. 

 

„Volkswagen” w języku niemieckim oznacza „samochód dla ludu”. 

 

Z początku wydawało mi się nieprawdopodobne, że ten sam samochód, który pierwotnie był dzieckiem partii nazistowskiej, mógł stać się symbolem wolności, demokracji i miłości.  Ale jak miałam się przekonać podczas zbierania materiałów do książki, Volkswagen od zawsze był tworzony z myślą o ludziach i zrealizował to marzenie w sposób, który przewyższył wszelkie wyobrażenia i oczekiwania. Przez wszystkie lata rozwoju podstawowy wygląd i sylwetka Garbusa nie uległy zmianie, w przeciwieństwie do otaczającej go rzeczywistości. Niczym nieporuszony głaz w trakcie burzy Garbus przetrwał okres chaosu i zamętu, a dzięki wytrwałości wierzących w niego ludzi dowiódł ostatecznie,  że nawet idea zrodzona  w mrocznych czasach może stać się wehikułem czegoś dobrego. 

 

 

 

 

 

 

 

 

© 2008 Dobry Portal - prawda bez retuszu | Joomla Template by vonfio.de