Ronaldinho – futbolowy geniusz

Ronaldinho Gaucho, w latach 2002-2006 był na ustach całego piłkarskiego świata. Swoją grą wprawiał w zachwyt nawet kibiców przeciwnej drużyny. Był najlepszym futbolista globu!

 

Najlepszym obrońcom świata na myśl, że mają powstrzymywać Ronaldinho, drżały nogi. Nigdy nie było wiadomo co wymyśli i czym zaskoczy na boisku; rajd, niebanalne przyjęcie i podanie, strzał z dystansu. Brazylijczyk mógł zrobić wszystko, a odebranie mu piłki było nie lada wyczynem. Wraz z kolegami podniósł z dna FC Barcelonę, i sprawił, że stała się potęga i najgroźniejszą drużyna świata, a do tego pięknie grającą.

Oglądanie trików i finezyjnych akcji „Ronniego” było ucztą dla oka i czystą rozrywką. Szybkość, dynamika, zwrotność, technika dorównująca Pelemu i Maradonie, sprawiły, że zaczęto porównywać go do wcześniej wymienionych. Do ścisłej czołówki najlepszych piłkarzy w historii brakowało mu nie wiele, może jeszcze jeden sezon znakomitych występów, może jeszcze jednego Mistrzostwa Świata.

Mundial odbywający się w 2006 r. to miała być formalność, Ronaldinho wraz, z mało ustępującymi mu kolegami, miał sięgnąć po szósty tytuł dla Brazylii. Ale Francja z Zidanem pokrzyżowało te plany Canarinhos. Forma genialnego Brazylijczyka spadała, a on sam już nie poświęcał się piłce tyle co wcześniej. Osiągnąwszy szczyt, spoczął chyba na laurach i zaczął korzystać z życia w mało sportowy sposób. Ale nie to jest przykre, a to, że druga fala sukcesów Barcelony z Messim na czele przyćmiła osiągnięcia Ronaldinho.

Ostatnio redaktor w programie w trakcie meczu Barcelony pominą Ronaldinho, wymieniając najlepszych obcokrajowców grających ma przestrzeni lat w katalońskim klubie. Również wielu dziennikarzy mówiących o piłce i jej wybitnych przedstawicielach jakby niezauważają Brazylijczyka. Jest to smutne, bo z całą pewnością na to zasługuje.

W moim życiu gdzie zawsze była obecna piłka, od lat 90-tych nie przypominam sobie piłkarza, który wzbudzał tak wiele pozytywnych emocji, tak cieszył oko i sprawiał, że mecz oglądało się z zapartym tchem.  Każdy chciał nauczyć się trików Ronaldinho, grać z takim polotem jak on i strzelać gole takie jak on. Był mistrzem finezji na boisku, niczym niegdyś Garrincha, i co najważniejsze pokazywał je nie tylko na treningach czy w reklamach(jak to jest w przypadku większości piłkarzy) a podczas bardzo ważnych meczy.

Potrafił swoją technikę wykorzystać na boisku i to nie tylko w sposób efektowny ale i skuteczny. Był mistrzem balansu ciała, zwód zwany „elastico” na zawsze będzie kojarzony właśnie z nim. Tacy piłkarze są naprawdę rzadkością, wielu było znakomitości w historii futbolu, ale grających w taki sposób jak Ronaldinho zaledwie kilku. Oby historia pokazała, że należy mu się miejsce w panteonie tych największych gigantów futbolu.

© 2008 Dobry Portal - prawda bez retuszu | Joomla Template by vonfio.de